Miałam blisko przystanek autobusowy więc nie martwiłam się,że będę miała daleko. Miałam spokój, nareszcie. Potrzebowałam go. I tak dyrektor był strasznie miły, ale to chyba dlatego,że znał moją sytuację i też mnie trochę znał. Mam nadzieję,że nic więcej z tego nie będzie, i nie będę musiała już się tym martwić. Ja powiedziałam to co miałam powiedzieć i jest dobrze. Moje myśli przerwał mi dźwięk smsa o treści: Cześć tu Majka. Wiem,że mnie nie lubisz i Agaty,ale to nie jest powód żeby ją oskarżać.. Zaśmiałam się do telefonu i odpisałam krótko: Nie wiesz jak było. Nikogo nie oskarżyłam. I to wszystko przez was. Myślałam, że cofnę się do tej szkoły, żeby z nimi porozmawiać, chociaż ciekawa byłam co tam się działo i ogólnie już dawno powinnam z nimi porozmawiać, ale nie mam siły normalnie. Usłyszałam kolejnego smsa: Teraz to lepiej nic nie mów, jesteś skończona nawet w twoim Gdańsku cię znajdą. Napisałam szybko nie myśląc: Odwal się ode mnie raz i na zawsze, razem ze swoją ekipą, bo jesteście warci siebie i teraz sobie musimy pogadać, bo to co odwaliłyście jest śmieszne i mogliście mieć chociaż trochę mózgu, dobra nie mam na was czasu. Walcie się na cycki których nie macie, i gówna się nie dotykam. Nara. Wysłałam wiadomośc, wyszłam z autobusu i szłam do szpitala, i byłam już zdenerwowana, ale stwierdziłam,że nie mam się czym martwić, ja nic nie zrobiłam i za nic nie będę płacić kary.Usłyszałam dźwięk telefonu, jakiś nieznany numer. Powiedziałam:
- Halo?
-Dzień dobry, nic nie mów, tylko mnie posłuchaj dobrze?
-Hm, no dobrze tylko szybko bo nie mam za zbytnio czasu.
-Dobrze, nie chce zająć Ci czasu więc będę mówił szybko. Nie znasz mnie, nawet nie widziałaś mnie na oczy. Tak domyślasz się pewnie, że jestem twoim ojcem. Nie przerywaj mi tylko, proszę. Wiem, że jesteś na mnie zła i nie chcesz mnie znać, ale daj mi szansę proszę Cię ja to zrozumiałem. Jesteś dla mnie najważniejsza, chcę chociaż Cię poznać, pobyć, porozmawiać z Tobą. Chociaż chwilę, pozwól mi.
- Przepraszam, że się wtrąciłam.. Ale nie ma sensu ta rozmowa. Nie wiem nawet z kim rozmawiam.
- Ola! Poczekaj proszę Cię.
- Proszę pana, ja już wiele razy czekałam. W urodziny, święta, w dzień taty, robiłam laurki, czekałam jak inne dzieci dawały laurki swoim ukochanym tatusiom, to ja nie miałam dać nikomu. Więc przepraszam, ale nie ma sensu to wszystko.
-Wieem.. Chociaż przyjdź do domu i u nikogo nie nocuj, dobrze? To dla twojego bezpieczeństwa.
- Zastanowię się. Teraz zakończyć przydałoby się tą rozmowę. Do widzenia.
Rozłączyłam się jak najszybciej, szłam i tak szłam i nagle upadłam. Zrobiło mi się źle, ale tak przez chwile. Jakiś chłopak, zapytał się czy dobrze się czuję, i pomógł mi wstać. I zaprowadził mnie do szpitala, bo powiedział, że sama nie pójdę. Mimo,że powinnam już iść do Madzi, zaproponowałam mu gorącą czekoladę , za to, że mi pomógł. Porozmawialiśmy chyba z pół godziny. Okazało się, że miał na imię Damian i był tylko ode mnie starszy o dwa lata. Ogólnie nawet numerami telefonów się wymieniliśmy, był bardzo miły i w ogóle. Podziękowałam mu i powiedziałam, że muszę naprawdę spadać, bo mam przyjaciółkę tutaj w szpitalu, i jak by chciał jeszcze raz napić się czekolady to niech pisze i się uśmiechnęłam no i wyszłam. Poszłam do Madzi, nie było jej na swoim łóżku, nie wiedziałam co się dzieję. Spojrzałam na lekarza, miał dziwną minę. I powiedział: Olu, spokojnie. Usiądź, twoja najlepsza przyjaciółka.. właśnie w nocy się wybudziła z śpiączki! Nie wiadomo było kiedy się wybudzi, ale jej organizm jest tak dobry, że wybudziła się już teraz. Skakałam z radości. Nie mogłam się opanować, byłam tak szczęśliwa. Była teraz na badaniach. Więc szybko poszłam do jakiegoś bliskiego sklepu i znalazłam takiego fajnego dużego misia, i wzięłam dużą białą czekoladę bo wiedziałam,że Magda ją lubi. Szybko poszłam do jej sali, i na nią czekałam. Gdy ją zobaczyłam przytuliłam ją tak mocno, jak bym rok jej nie widziała. Byłam taka szczęśliwa, gdy jeszcze zobaczyłam jej uśmiech. Ucieszyła się z prezentu, i powiedziała,że nie ma takiej osoby jak ja, która by była przy niej cały czas. Powiedziała,że słyszała to co do niej mówiłam, i zapytała się o mojego ojca, opowiedziałam jej dzisiejszą akcję i doradziła mi, żebym chociaż poszła i siedziała cicho. Powiedziałam jej, że to przemyślę. Opowiedziałam jej też historię z nowym poznanym chłopakiem. Widziałam na jej ustach uśmiech, piękny uśmiech. Moja przyjaciółka już tu ze mną jest, jestem taka szczęśliwa. Porozmawialiśmy chyba z 3 godziny, i się śmiałyśmy i opowiadałyśmy wszystko. Stwierdziłam, że pojadę do domu, ale na pewno nie spędzę z nimi wieczoru. Nie, za wiele tego. Pożegnałam się z Madzią i powiedziałam,że tak łatwo nie będzie, bo jutro rano u niej będę. Gdy wychodziłam zobaczyłam mamę w drzwiach. Zdziwiłam się i powiedziałam: O jak, fajnie nie muszę iść na autobus. Ale chyba nic się nie stało,co? Mama się uśmiechnęła Nie, nie. Martwiłam się tylko o ciebie i chciałam żebyś bezpiecznie wróciła do domu. Zrobiłam swoją minkę o powiedziałam: Co wy dzisiaj z tym bezpieczeństwem? .. A ona: Martwię się tylko o ciebie. Dałam jej buziaka, i pojechałyśmy do domu. Stwierdziłam, że już się za tym coś kryje. Weszłam do domu, i zobaczyłam faceta tak to był ON, mój ojciec. Nie chciałam na niego patrzeć, poszłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać. Nie wytrzymałam. Nigdy więcej na niego nie spojrzę. Wiem, że jest bardzo podobny do mnie. Ale nic więcej. To mama mnie z babcią wychowała a nie on, jego mamusia, przecież chciała mnie do domu dziecka oddać. Świetną babcię mam normalnie. Niczego sobie, wnuczkę oddać do domu dziecka. Dziękuję normalnie. Ważne,że moja mama na to nie pozwoliła. Zobaczyłam,że telefon mi się rozładował, więc zobaczyłam czy są nowe wiadomości i w ogóle. Damian się chyba martwił bo dzwonił dwa razy, bo na wiadomości nie odpisywałam. Napisałam mu szybko smsa: Nie martw się, już jestem w domu:) Telefon mi padł. Szybko dostałam odpowiedź: O to cieszę się. A jak tam przyjaciółka lepiej? Odpisałam: Tak, już o wiele lepiej. Za to Damian napisał: Ty chyba humorku coś nie masz. Napisałam: No nie mam trochę, ale jakoś daję radę. Napisał: Jak będziesz chciała pogadać to wiesz, że ze mną możesz. Ogólnie fajnie mi się z Tobą rozmawiało.Nie odpisałam mu już bo usłyszałam głos mamy:Ola chodź chociaż na chwilę. Stwierdziłam, że pójdę, i będę chamska. A co. Mogę. On mógł mnie zostawić to ja mogę być chamska. Poszłam na dół: Oni już rozmawiali. Zaśmiałam się, pomyślałam sobie oni mają jeszcze tematy, po tym wszystkim. Okej. No i powiedziałam, cześć tatusiu ukochany, jak tam żonka? O i twoje dzieci? Mama od razu na mnie się spojrzała, a ja nie zwróciłam na nią uwagi. Za to ukochany tatuś powiedział: Ma się dobrze, nie mieszkamy już razem, i mamy córkę Elizę. Uśmiechnęłam się i powiedziałam, a co już u kolejnej jesteś teraz we Włoszech? Spojrzał się na mnie, jakbym zabiła jego matkę. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, i powiedziałam,: ach, muszę was opuścić na trochę. Zdziwiłam się bo Damian dzwonił odebrałam i powiedziałam:
-Halo?
- No hej. Cieszę sie, że odebrałaś. Myślałem, że już coś poważnego się stało.
-Nie, ale dziękuję, że chociaż Ty się martwisz. Nie mogłam Ci odpisać, bo mama mnie wołała.
-Aha, dobrze dobrze. To ja nie przeszkadzam.
- Nie, przestań nie przeszkadzasz. Tylko trochę dziś nie ogarniam nic, ale jeśli chcesz to jutro możemy się spotkać na trochę i pogadać co?
- O, świetnie :)
- No to jesteśmy w kontakcie. Pa.
- No , papa.
Stwierdziłam, że jest jakiś trochę dziwny. I zaśmiałam się do siebie. Ale chociaż się martwił o mnie, brawo. Nie tak jak inni ludzie. Dobra idę na dół.
Nareszcie chłopak się pojawił ;D Damian hahahah ;DD
OdpowiedzUsuńDamian *.*
Usuńo taak DAMIAN <3
OdpowiedzUsuńładne imię nie?
Usuń