Mamy 21 stycznia. Budzik już wygrał swoją melodyjkę. Mogę wstawać. Nie, dziś koszmarny dzień. Kolejny poniedziałek, i czeka mnie 9 lekcji w szkole jak i patrzenie na ludzi za którymi nie przepadam. Których nie rozumiem i pewnie już nigdy nie zrozumiem. No zaliczyłam już łazienkę , makijaż i te sprawy wyglądam w miarę dobrze moje ulubione zielone rurki i ciepły sweter, słuchawki jeszcze i mogę iść na koniec świata. Nie zjadłam śniadania, mama będzie się czepiać no cóż w anemię nie popadnę. No wysłuchałam 5 dobrych piosenek, i jestem na miejscu. Na początku przyuważyłam moje dwie koleżanki, które jakoś dziwnie się zachowywały, podeszły do mnie i się przywitały. Porozmawiałyśmy trochę. I poszłam do szatni. Jak to w szatni, dużo ludzi, pełen tłok. Jakoś się przepchałam, i mogę swobodnie iść na ukochany wuef. Och, ukochane biegi <3 Ogólnie lubię wuef, mam takiego fajnego pana Roberta. Dużo ludzi go nie lubi, ja tam go uwielbiam, mogę sobie z nim pogadać i jest w porządku. No to 5 z biegów. Kolejna godzina matma, maasakra. -.- Usiadła ze mną Kaśka, nie trafie tej dziewczyny, ale skoro już usiadła. To musiałam trochę z Nią porozmawiać. Była strasznie dziwna. Nie miała zbyt wielu przyjaciół, ale uważała się za najważniejszą i , że tylko jej wszystko można. Kolejne godziny, to dwa polskie. Och, okazało się, że pani zachorowała. Więc mamy zastępstwo. Mogłam wreszcie w skupieniu, popisać na gadu-gadu. Oczywiście z moją przyjaciółką, która mieszka w Gdańsku, bo ja oczywiście musiałam się przeprowadzić do Gdyni. Ogólnie wkurzyłam się za to na rodziców, ale lubię te miasto. Czyli cztery godziny z głowy. Zostałam jeszcze na angolu, bo kartkówka była i poszło mi nieźle , no i na historii, bo pan by powiedział, że znów chce się zwolnić, żeby nie być tylko na jego lekcji. Zostałam tylko na tych dwóch. I potem się zwolniłam. Bo już bym tam nie wysiedziała, bolała mnie głowa i ogólnie mi się nie chciało. Poszłam sobie na spacer, porozmawiałam z Magdą przez telefon ( moja przyjaciółka ) bo miała okienko. A potem poszłam do domu, i położyłam się na parę godzinek. Potem zrobiłam sobie frytki z kurczakiem. I pouczyłam się na jutrzejszą geografię i biologię. Potem usiadłam do laptopa, i zaczęło się , od moich świetnych koleżanek wypisywanie dlaczego to zwolniłam się i w ogóle .. Ta. Jak je lubię. No, to wzięłam sobie na gadu-gadu na niewidoczny. Popisałam z innymi, ogarnęłam niektóre stronki, posłuchałam muzyki. Poszłam się wykąpać, przeczytałam kolejne strony książki ' Zdradzona ' i poszłam spać. Hm .. Ciekawe co jutro mnie spotka.
______________________________________________________________________________
I jak może być ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz