piątek, 10 maja 2013

to dalej :)

Siedzieliśmy tak jeszcze z jakąś godzinę. Potem poszedł. Porozmawiałam z mamą o Nim, powiedziała, że bardzo się zmienił i jest inny i , że bardzo mu na mnie zależy. Pogadałyśmy o szkole, obejrzałyśmy jakąś komedię. Poszłam na górę, wykąpałam się, weszłam na lapka  popisałam chwilę na fejsie i zadzwoniłam do Magdy. Czuła się dobrze o wiele lepiej niż rano, więc byłam zadowolona. Nastawiłam sobie zegarek na 9:00 bo na 10:00 miałam być już u mojej przyjaciółki. Myślałam o szkole, czemu dzwoniła wychowawczyni i czy wszystko się dobrze potoczy , myślałam o Nim o moim ' ojcu' i również o człowieku, który ze względu na mnie rozstał się ze swoją żoną. Było to dla mnie ogólnie dziwne, i nie mogłam tego zrozumieć. Tyle lat spędzonych z żoną, a On przez taką małą osóbką jaką ja byłam rozstał się z Nią. Nie rozumiałam tego, więc stwierdziłam, że muszę się z Nim spotkać i porozmawiać. On powiedział, że mnie z Nim zapozna więc dobrze. Może dowiem się czegoś sensownego. Nudziło mi się troszkę więc stwierdziłam,że pooglądam zdjęcia. Szukałam albumu i znalazłam pamiętnik. Bardzo stary, pisałam go jak miałam z jakieś 12 lat. Czytałam go jak jakąś lekturę. I płakałam. Dużo pisałam o Nim, o moim ojcu, którego nadal nie umiem go tak nazwać. Zostało tam sporo kartek. Ostatni wpis był taki:' Dziś kończę swoje 12 lat. Miałam przyjęcie urodzinowe. Była Magda, Kasia, Patrycja i Kuba z Bartkiem. Było czadowo. Gdy sobie poszli czekałam na tatę, myślałam, że dziś się pojawi, ale niestety nie było go. Może za rok będzie zobaczymy.' Wzięłam długopis do ręki i napisałam: ' dziś już jestem starsza, niedługo dorosła. poznałam dopiero swojego ojca, którego nie wiem czy kiedyś uznam za ojca. Zobaczyłam go, oczy takie same, dołeczki również. boli mnie to w środku, że dopiero sobie o mnie przypomniał. Gdy ja już umiem żyć bez niego. Gdy się przyzwyczaiłam, że nie mam taty, że inne  dzieci mają tylko nie ja. Mimo, że często płakałam i inni się mnie pytali dlaczego nie ma taty na ' dniu ojca'. Mimo wszystko dałam sobie radę i się do tego przyzwyczaiłam. Była przy mnie mama i chociaż ona mnie nie zostawiła, bo przecież mogła mnie oddać do Domu Dziecka. Ona nadal przy mnie jest, również cieszę się, że mam cudowną przyjaciółkę od zawsze. Teraz jest w szpitalu, ale wyjdzie z tego bo to silny człowieczek bo mój. A co u mnie ogólnie? W szkole w miarę, ludzie muszą się zawsze przyczepić, ale to standard. Z nauką nie najgorzej. Mam zamiar być policjantką. I chyba mi to wyjdzie. A ogólnie muszę się dowiedzieć coś o moim dziadku. I będzie dobrze. Dobra to narazie tyle, kiedyś może coś dopiszę.'  To napisanie zajęło mi dużo czasu, nie mogłam ogarnąć myśli i co napisać do pamiętnika. Była 23, położyłam się, napisałam Magdzie i poznanemu chłopakowi: dobranoc. I poszłam spać.

niedziela, 28 kwietnia 2013

dalej lecimy.

dokończenie opowiadania.

Poszłam na dół. Uśmiechnęłam się do mamy, i ogólnie jakoś złość mi przeszła na ' ojca'. Tak, ciekawe czy go kiedyś tak nazwę, zobaczymy. Usiadłam do stołu i przeprosiłam za nieobecność. Słyszałam, że rozmawiali o mnie i mojej szkole.
 Powiedziałam: -o fajnie interesujesz się moją szkołą, brawo! 
A mama wtrąciła się: - Ola, przestań! Proszę. 
Powiedziałam szybko:-dobra, przepraszam.
I ogólnie dalej rozmawiali, a ja się zamyśliłam. Myślałam, czy on coś knuje? I dlatego przyjechał. A może chcę mnie odzyskać, i nadrobić ten stracony czas. ? Nie wiem, ale ogólnie mógł to prędzej zrobić, gdyby tylko chciał. Widocznie wtedy nie chciał, bo wolał inną kobietę. Tak, teraz z nią nie jest. Bo co, może go zostawiła i nikt już go nie chce, to może dlatego wrócił. Nie wiem sama nie wiem. Tak, miałam być chamska, ale mogę być ogólnie miła i go wyczaić. Bo przecież lubię takie rzeczy. Zaśmiałam się, a oni na mnie spojrzeli. A ja ze zdziwieniem, bo myślałam, że nie będzie tego słychać. Powiedziałam: - przepraszam, zamyśliłam się i przypomniała mi się pewna śmieszna historia. Oboje powiedzieli, że nic się nie stało. Tak jak wcześniej myślałam, będę dobra, miła. Może trochę też chamska, ale nie tak jak wcześniej, ale trochę muszę być, żeby się nie domyślił. Mama poszła przygotować coś do picia, bo chciała żebyśmy sobie porozmawiali. Ogólnie chyba wiedziała, że coś knuję. Za dobrze mnie zna, ale robiłam tak żeby za bardzo tego nie wyczaiła. Zaczęliśmy rozmawiać ogólnie o szkole i moich ostatnich problemach z dziewczynami. Zdziwił się, że mają takie pomysły i powiedział
On: - Hm, ale chyba pokazałaś kto rządzi i kto ma rację, tak? 
Ja: - Tak jasne, że tak. Chociaż ta akcja się jeszcze nie skończyła, bo powiedziałam to wszystko dyrektorowi i wyszłam do Magdy. Więc dopiero po weekendzie się rozstrzygnie. 
On  - Nie martw się będzie dobrze. A ta Magda, to twoja przyjaciółka tak? Wszystko u niej dobrze? 
Ja: - Tak, to moja przyjaciółka z Gdańska. Teraz już coraz lepiej. Uśmiechnęłam się.
On: - To dobrze, cieszę się. Jednak nie jesteś taka chamska, również odwzajemnił uśmiech.
Ja: Czasami za bardzo, i dobrze o tym chyba wiesz.
On: - Tak, zauważyłem, ale masz to po mnie. I również to,  no i też oczy i śliczny pieprzyk na szyi.
Ogólnie się zdziwiłam, bo myślałam, że On nie ma tego pieprzyka i, że po nikim go nie mam. Dziwne, że w ogóle zauważył. Widział, że się zdziwiłam. Więc odpowiedziałam:
Ja: - Tak, piękne oczka hehe :D
On: - Tak, jak i twój dziadek.
Ja: - Fajnie, że go poznałam.
On: - Mimo, że jest starszym człowiekiem, zawsze możesz go odwiedzić. 
Ja: - On też mnie nie chciał?
On: - Chciał. Bardzo chciał. Nie jest z moją matką od tamtej chwili. Ja ogólnie kontaktuję się z nim rzadko, bardziej z matką.
Ja: - O to mnie zdziwiłeś i to bardzo, mogę go poznać? ( pomyślałam sobie muszę jak najszybciej poznać tego człowieka. Myślałam, że razem ze swoją żoną nie chciał mieć mnie z mamą w swojej rodzinie)
Akurat mama przyszła i powiedziała do mnie :
- Ola, to jest twój tata. 
-Ale, że jak? Po tylu latach mam mu mówić tato? ( no kurcze, już mnie wkurzyła.Miałam iść do niego i mu powiedzieć, tato no naprawdę jesteś taki fajny, szkoda, że dopiero sobie o mnie przypomniałeś, chociaż nie wiem czy czegoś nie chcesz. )
On powiedział: - Spokojnie, Alicja. Może do mnie mówić po imieniu jak tam chce. Rozumiem ją.
Mama powiedziała: - No dobrze.
Ja za to się uśmiechnęłam. Ogólnie to byłam głodna. Więc wszyscy razem stwierdziliśmy, że zjemy. i potem dokończymy rozmowę. Zjadłam dobrego kurczaka z frytkami, mm.. Mama wie co dobre, i chyba przez to chciała mi poprawić samopoczucie. Uśmiechnęłam się do mamy, i wypiłam pepsi. Usłyszałam dźwięk telefonu, dzwonili do mamy. Ona poszła odebrać, a ja rozmawiałam nadal z ' ojcem'. Ogólnie rozmawialiśmy o jego rodzicach. Ogólnie bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało.. Po jakich dziesięciu minutach przyszła i powiedziała, że dzwonili ze szkoły. Zdziwiłam się ogólnie.Powiedziała:
- Ola, nie wiem o co chodzi, ale dzwoniła twoja wychowawczyni i prosiła, żebym przyszła na rozmowę z nią i z dyrektorem.
Powiedziałam:
- Mamo, nie martw się. To pewnie chodzi o tą akcję z dziewczynami. Dobrze będzie. Ja nic nie zrobiłam. Nikt nic na mnie nie ma. Więc nie ma co się martwić. Uśmiechnęłam się.
Mama powiedziała: 
- Mam nadzieję. I uśmiechnęła się.


_________________________________________________________________________________
To tyle na dziś. 

niedziela, 31 marca 2013

Pisać dalej?

Pokażcie mi , że czytacie to i w ogóle trochę wam się podoba .
Bo ja mogę pisać, ale jeśli nie mam dla kogo. To po co?. Mogę się w tym czasie zająć innymi rzeczami, ale mogłabym pisać tylko, że chcę wiedzieć, że jest dla kogo. Pozdrawiam. :)

czwartek, 28 marca 2013

przepraszam.

Przepraszam za nieobecność. Ale mam szlaban na komputer, i nie miałam jak pisać tutaj na blogu. Teraz udało mi się wejść. Niedługo coś napiszę. Bo teraz nie mogę zebrać myśli.. Przepraszam.  Pozdrawiam ciepło i życzę Wesołych Radosnych Świąt! :)

środa, 20 marca 2013

Może happy end.

Miałam blisko przystanek autobusowy więc nie martwiłam się,że będę miała daleko. Miałam spokój, nareszcie. Potrzebowałam go. I tak dyrektor był strasznie miły, ale to chyba dlatego,że znał moją sytuację i też mnie trochę znał. Mam nadzieję,że nic więcej z tego nie będzie, i nie będę musiała już się tym martwić. Ja powiedziałam to co miałam powiedzieć i jest dobrze. Moje myśli przerwał mi dźwięk smsa o treści: Cześć tu Majka. Wiem,że mnie nie lubisz i Agaty,ale to nie jest powód żeby ją oskarżać.. Zaśmiałam się do telefonu i odpisałam krótko: Nie wiesz jak było. Nikogo nie oskarżyłam. I to wszystko przez was. Myślałam, że cofnę się do tej szkoły, żeby z nimi porozmawiać, chociaż ciekawa byłam co tam się działo i ogólnie już dawno powinnam z nimi porozmawiać, ale nie mam siły normalnie. Usłyszałam kolejnego smsa: Teraz to lepiej nic nie mów, jesteś skończona nawet w twoim Gdańsku cię znajdą. Napisałam szybko nie myśląc: Odwal się ode mnie raz i na zawsze, razem ze swoją ekipą, bo jesteście warci siebie i teraz sobie musimy pogadać, bo to co odwaliłyście jest śmieszne i mogliście mieć chociaż trochę mózgu, dobra nie mam na was czasu. Walcie się na cycki których nie macie, i gówna się nie dotykam. Nara. Wysłałam wiadomośc, wyszłam z autobusu i szłam do szpitala, i byłam już zdenerwowana, ale stwierdziłam,że nie mam się czym martwić, ja nic nie zrobiłam i za nic nie będę płacić kary.Usłyszałam dźwięk telefonu, jakiś nieznany numer. Powiedziałam:
- Halo?
-Dzień dobry, nic nie mów, tylko mnie posłuchaj dobrze?
-Hm, no dobrze tylko szybko bo nie mam za zbytnio czasu.
-Dobrze, nie chce zająć Ci czasu więc będę mówił szybko. Nie znasz mnie, nawet nie widziałaś mnie na oczy. Tak domyślasz się pewnie, że jestem twoim ojcem. Nie przerywaj mi tylko, proszę. Wiem, że jesteś na mnie zła i nie chcesz mnie znać, ale daj mi szansę proszę Cię ja to zrozumiałem. Jesteś dla mnie najważniejsza, chcę chociaż Cię poznać, pobyć, porozmawiać z Tobą. Chociaż chwilę, pozwól mi.
- Przepraszam, że się wtrąciłam.. Ale nie ma sensu ta rozmowa. Nie wiem nawet z kim rozmawiam.
- Ola! Poczekaj proszę Cię.
- Proszę pana, ja już wiele razy czekałam. W urodziny, święta, w dzień taty, robiłam laurki, czekałam jak inne dzieci dawały laurki swoim ukochanym tatusiom, to ja nie miałam dać nikomu. Więc przepraszam, ale nie ma sensu to wszystko.
-Wieem.. Chociaż przyjdź do domu i u nikogo nie nocuj, dobrze? To dla twojego bezpieczeństwa.
- Zastanowię się. Teraz zakończyć przydałoby się tą rozmowę. Do widzenia.
Rozłączyłam się jak najszybciej, szłam i tak szłam i nagle upadłam. Zrobiło mi się źle, ale tak przez chwile. Jakiś chłopak, zapytał się czy dobrze się czuję, i pomógł mi wstać. I zaprowadził mnie do szpitala, bo powiedział, że sama nie pójdę. Mimo,że powinnam już iść do Madzi, zaproponowałam mu  gorącą czekoladę , za to, że mi pomógł. Porozmawialiśmy chyba z pół godziny. Okazało się, że miał na imię Damian i był tylko ode mnie starszy o dwa lata. Ogólnie nawet numerami telefonów się wymieniliśmy, był bardzo miły i w ogóle. Podziękowałam mu i powiedziałam, że muszę naprawdę spadać, bo mam przyjaciółkę tutaj w szpitalu, i jak by chciał jeszcze raz napić się czekolady to niech pisze i się uśmiechnęłam no i wyszłam. Poszłam do Madzi, nie było jej na swoim łóżku, nie wiedziałam co się dzieję. Spojrzałam na lekarza, miał dziwną minę. I powiedział: Olu, spokojnie. Usiądź, twoja najlepsza przyjaciółka.. właśnie w nocy się wybudziła z śpiączki! Nie wiadomo było kiedy się wybudzi, ale jej organizm jest tak dobry, że wybudziła się już teraz. Skakałam z radości. Nie mogłam się opanować, byłam tak szczęśliwa. Była teraz na badaniach. Więc szybko poszłam do jakiegoś bliskiego sklepu i znalazłam takiego fajnego dużego misia, i wzięłam dużą białą czekoladę bo wiedziałam,że Magda ją lubi. Szybko poszłam do jej sali, i na nią czekałam. Gdy ją zobaczyłam przytuliłam ją tak mocno, jak bym rok jej nie widziała. Byłam taka szczęśliwa, gdy jeszcze zobaczyłam jej uśmiech. Ucieszyła się z prezentu, i powiedziała,że nie ma takiej osoby jak ja, która by była przy niej cały czas. Powiedziała,że słyszała to co do niej mówiłam, i zapytała się o mojego ojca, opowiedziałam jej dzisiejszą akcję i doradziła mi, żebym chociaż poszła i siedziała cicho. Powiedziałam jej, że to przemyślę. Opowiedziałam jej też historię z nowym poznanym chłopakiem. Widziałam na jej ustach uśmiech, piękny uśmiech. Moja przyjaciółka już tu ze mną jest, jestem taka szczęśliwa. Porozmawialiśmy chyba z 3 godziny, i się śmiałyśmy i opowiadałyśmy wszystko. Stwierdziłam, że pojadę do domu, ale na pewno nie spędzę z nimi wieczoru. Nie, za wiele tego. Pożegnałam się z Madzią i powiedziałam,że tak łatwo nie będzie, bo jutro rano u niej będę. Gdy wychodziłam zobaczyłam mamę w drzwiach. Zdziwiłam się i powiedziałam: O jak, fajnie nie muszę iść na autobus. Ale chyba nic się nie stało,co? Mama się uśmiechnęła  Nie, nie. Martwiłam się tylko o ciebie i chciałam żebyś bezpiecznie wróciła do domu. Zrobiłam swoją minkę o powiedziałam: Co wy dzisiaj z tym bezpieczeństwem? .. A ona: Martwię się tylko o ciebie. Dałam jej buziaka, i pojechałyśmy do domu. Stwierdziłam, że już się za tym coś kryje. Weszłam do domu, i zobaczyłam faceta tak to był ON, mój ojciec. Nie chciałam na niego patrzeć, poszłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać. Nie wytrzymałam. Nigdy więcej na niego nie spojrzę. Wiem, że jest bardzo podobny do mnie. Ale nic więcej. To mama mnie z babcią wychowała a nie on, jego mamusia, przecież chciała mnie do domu dziecka oddać. Świetną babcię mam normalnie. Niczego sobie, wnuczkę oddać do domu dziecka. Dziękuję normalnie. Ważne,że moja mama na to nie pozwoliła. Zobaczyłam,że telefon mi się rozładował, więc zobaczyłam czy są nowe wiadomości i w ogóle. Damian się chyba martwił bo dzwonił dwa razy, bo na wiadomości nie odpisywałam. Napisałam mu szybko smsa: Nie martw się, już jestem w domu:) Telefon mi padł. Szybko dostałam odpowiedź: O to cieszę się. A jak tam przyjaciółka lepiej? Odpisałam: Tak, już o wiele lepiej. Za to Damian napisał: Ty chyba humorku coś nie masz. Napisałam: No nie mam trochę, ale jakoś daję radę. Napisał: Jak będziesz chciała pogadać to wiesz, że ze mną możesz. Ogólnie fajnie mi się z Tobą rozmawiało.Nie odpisałam mu już bo usłyszałam głos mamy:Ola chodź chociaż na chwilę. Stwierdziłam, że pójdę, i będę chamska. A co. Mogę. On mógł mnie zostawić to ja mogę być chamska. Poszłam na dół: Oni już rozmawiali. Zaśmiałam się, pomyślałam sobie oni mają jeszcze tematy, po tym wszystkim. Okej. No i powiedziałam, cześć tatusiu ukochany, jak tam żonka? O i twoje dzieci? Mama od razu na mnie się spojrzała, a ja nie zwróciłam na nią uwagi. Za to ukochany tatuś powiedział: Ma się dobrze, nie mieszkamy już razem, i mamy córkę Elizę. Uśmiechnęłam się i powiedziałam, a co już u kolejnej jesteś teraz we Włoszech? Spojrzał się na mnie, jakbym zabiła jego matkę. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, i powiedziałam,: ach, muszę was opuścić na trochę. Zdziwiłam się bo Damian dzwonił odebrałam i powiedziałam:
-Halo?
- No hej. Cieszę sie, że odebrałaś. Myślałem, że już coś poważnego się stało.
-Nie, ale dziękuję, że chociaż Ty się martwisz. Nie mogłam Ci odpisać, bo mama mnie wołała.
-Aha, dobrze dobrze. To ja nie przeszkadzam.
- Nie, przestań nie przeszkadzasz. Tylko trochę dziś nie ogarniam nic, ale jeśli chcesz to jutro możemy się spotkać na trochę i pogadać co?
- O, świetnie :)
-  No to jesteśmy w kontakcie. Pa.
- No , papa.
Stwierdziłam, że jest jakiś trochę dziwny. I zaśmiałam się do siebie. Ale chociaż się martwił o mnie, brawo. Nie tak jak inni ludzie. Dobra idę na dół.

wtorek, 19 marca 2013

Na prostą, miejmy nadzieję.

Kolejny dzień. Mój budzik standardowo wygrał swoją melodyjkę. Miałam myśli, że to nie będzie najlepszy dzień. Chociaż nie wiedziałam co będzie. Miałam dziś na później. Więc włączyłam głośno muzykę, ogarnęłam trochę pokój, bo nie wyglądał najlepiej, bo nawet nie było kiedy posprzątać.Miałam iść się ogarnąć do łazienki, gdy usłyszałam, że mama mnie woła.. Usłyszałam słowa, które mówiła powoli, więc tak Olu dziś przyjeżdża twój tata na kolację, zrozum go. On chcę Cię chociaż zobaczyć, poznać. Pobyć z Tobą jak najwięcej. Bądź spokojna, i nie denerwuj się.  Myślałam, że normalnie wejdę w tamtej chwili na mamę. Powiedziałam odważnie: Mamo, przepraszam Cię. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą, bo tylko Ty mnie nie zostawiłaś, ale muszę Ci powiedzieć, żebyś to odwołała. Ja nie spotkam się z tym człowiekiem, nie umiem. Nie będę umiała na Niego spojrzeć, to jest trudne. Jak mam być spokojna? Gdy mój tatuś, obudził się po kilkunastu latach. Jak? Nie wiem jak Ty możesz to mówić ze spokojem. Ja bym go nawet do domu nie wpuściła, po tym co zrobił mi i tobie. Wiem, że może zrozumiał to wszystko. Ale mógł to prędzej zrozumieć nie teraz. Teraz to ja mam swoje życie, i żyje bez niego. Przepraszam, żyjemy bez niego i kropka. A jeśli On tu przyjdzie, to ja nie przyjdę na dół, albo będę siedzieć do późna u Magdy. Dziś nie będzie za fajny dzień w szkole, rozmowa z policją i dyrektorem zapewne. A Ty mi mówisz, że On przyjdzie. Nie spodziewałam się ogólnie tego po Tobie. Ale ze względu,że jesteś moją mamą, rozumiem Cię. Zrozum mnie, i proszę zadzwoń do niego. Ja idę się ogarniać do szkoły. Byłam już bardzo zdenerwowana. To była masakra. Szybko ogarnęłam się. Założyłam jakąś ciepłą bluzę , wzięłam torbę i poszłam na dół. Mama powiedziała,: Ola, zrozum mnie. Nie odwołam tego. Wiesz, że ja cierpię też, ale spotkaj się z nim chociaż na tą kolację, porozmawiamy trochę i będzie dobrze. Nie wytrzymałam już, powiedziałam: Nie mam o czym i nigdy nie będę miała. Narazie. I zrobiłam głupi uśmieszek, który mama bardzo dobrze znała .Wyszłam jak najszybciej, wiedziałam, że tą noc nie spędzę w domu, nie mogłam. Nie mogę, spotkać się z tym człowiekiem. Nie!. O, mój autobus ledwo zdążyłam, ale najważniejsze, że zdążyłam  Usiadłam sobie wygodnie, otworzyłam tymbarka, zobaczyłam kapsel z napisem: Ciesz się chwilą!. Hmmm, pomyślałam.. Czym mam się cieszyć? Że siedzę w tym autobusie? Że chcę mi się płakać, że zamiast od razu jechać do ukochanej osoby, jadę do szkoły w której będę musiała się tłumaczyć z czegoś, czego nie zrobiłam. I ludzie, którzy są okropni. Hm, może niektórzy, są w miarę w porządku. Mam dość. Wyszłam z autobusu, poszłam się przebrać. Ogarnęłam ogłoszenia. Będą dziś jakieś występy na dwóch godzinach, i na kolejnych dwóch jakieś spotkanie z osobami, które będą mówiły o używkach. Jak to zobaczyłam, zaśmiałam się. Tak, specjalnie dla mnie będą te osoby. Dla mnie osoby, która i tak tego nie bierze. Boże, ludzie mnie rozwalają. Ja mam inne problemy, myślałam, że się rozpłaczę. Ale nie, jestem twarda, policjanci się nie poddają. Nie, nigdy. Weszłam do łazienki, zobaczyć jak wyglądam. Od razu usłyszałam, po cichu, to ta, co ćpała na wycieczce, pewnie w szkole też ma, ej weź bo jakiś przypał będzie odsuń się. Mimo, że było po cichu, usłyszałam to. Odwróciłam się i powiedziałam: Ty, dziewczynko mówiłaś coś? Że ploteczki rozpowiadasz, to chyba każdy wie. Bo mam życie zajebistsze od twojego? To co możesz? Masz pozwolenie? Nie, ale kurczę jeszcze dopowiadasz.. Nie wiem, po co. I tak bez tego jest zajebiste. Nie wiem jak twoje, i ogólnie mnie to nie obchodzi. I ogólnie tak wierz, tym co mówią, że ćpałam czy coś jeszcze. Tak wierz, a zajdziesz tam, gdzie jest ZERO. I jeszcze raz coś usłyszę to inaczej do tego podejdę. Usłyszałam, ale jak Ty to słyszałaś, ja nic nie mówię. Za to ja szybko powiedziałam: Słuch mam jeszcze dobry, więc licz się ze słowami . Jak masz problem, to powiedz w twarz a nie za plecami, i jeszcze to słychać. Ona za to powiedziała: Przepraszam Cię. Odparłam: Żeby jeszcze to było prawdziwe, ale nie wnikam. I poszłam. Myślałam, że kogoś uderzę w tamtej chwili, ale nie spokojnie. Miałam iść na matmę, ale miałam już dość wszystkiego. Więc postanowiłam od razu iść załatwić sprawę z dyrektorem. I poszłam. Zapukałam do Niego, spytałam czy możemy porozmawiać. Eh, kiedyś bardzo mnie lubił. I ja też. Ale dziś było poważnie. Musiałam mu to udowodnić Więc może zacznę: Proszę pana, to naprawdę nie byłam ja. Nie wiem na co panu mam przyrzekać. Przecież pan wie jaka ja jestem. Do czego jestem zdolna. Umiem nakrzyczeć, pośmiać się wszystko. Czasami nawet lubię piwo wypić i zapalić fajka jak się wkurzę. Lubię. Ale rzadko. I może nie powinnam  tego panu mówić. Ale powiedziałam. Ja i takie coś jak: marihuana to dla mnie jest wielki WYKRZYKNIK tak jak i ZAPYTANIA. Bo ja nawet siebie nie widzę w tym wszystkim. A w dodatku na wycieczce. Na pewno na wycieczce takich rzeczy bym nie odstawiła. Może po za szkołą czy gdzieś. Ale na pewno nie na wycieczce szkolnej, gdzie było napisane, że żadnych używek. Ja czytam regulaminy i ich przestrzegam. Pan przecież wie, że chcę iść na tę szkołę policyjną. I chyba pan wie, jak ja to teraz mówię, i jak opowiadam. I pan musi mi uwierzyć. I ja chcę tą sprawę jak najszybciej zakończyć, bo ja nie powinnam się tym martwić, tylko moją przyjaciółką, która jest w szpitalu. A tutaj, i tak wszyscy, już o mnie gadają. O czymś co wymyśliły pewne dziewczyny, i wszystko tak zrobiły, żeby mnie upokorzyć, i wywalić z tej szkoły. Ale przecież pan dobrze wie, że ja nie chciałam tu przychodzić. Pamięta pan, moje początki. Ledwo tu przyszłam. Niektóre osoby, mnie tu trzymają. Chętnie, bym mieszkała dalej w tym Moim ukochanym Gdańsku, a nie w Gdyni, która ogólnie mi się podoba. Dyrektor, uśmiechnął się jeden raz. Chyba mi wierzył, bo mnie znał. Chociaż na początku, tylko słuchał i słuchał. Dopowiedziałam jeszcze: I co ja mam teraz zrobić? Dyrektor powiedział: Sam nie wiem co już z tym wszystkim zrobić. Wczoraj po twoim wyjściu dużo myśleliśmy, nad tym co powiedziałaś razem z policją. Oni jak na razie są swojego zdania. A ja jeszcze go nie wyraziłem. Ogólnie to cieszę się , że sama do mnie przyszłaś. I ja Ci chyba wierzę. Ja za to się wtrąciłam i powiedziałam: Przepraszam, że przerywam, ale dla mnie naprawdę jest ważne jest skończenie tej sprawy. Bo ja nic nie zrobiłam, a mnie to dręczy. A mam inne problemy o których pan wie. Dyrektor zatem powiedział: Wiem, że jest Ci trudno, ale damy radę. Mówiłaś, że miałaś aparat, na wyciecze, masz zdjęcia o których mówiłaś? Ja wyjmę te, które dostarczyła mi policja a Ty swoje. Powiedziałam: Dziękuję:) I wyjełam zdjęcia i zaczęliśmy je oglądać. Spytałam jeszcze, kiedy podobno to wszystko zażywałam, dyrektor powiedział, że podobno w ostatnią noc. Więc powiedziałam: Hm, byłam wtedy ubrana w zielone spodnie i czarną bluzkę, o tu są właśnie te moje zdjęcia. A na tamtym zdjęciu od policji widać, że mam czerwoną bluzkę i jakieś czarne leginsy. Ogólnie to nie miałam takich ubrań na wycieczce, i chyba w ogóle nie mam takiej bluzki, ale wiem , że Agata ma taką .. Tak, pamiętam,że na wycieczce, miała chyba podobne, ale pewna nie jestem. Mam jakieś jej zdjęcia. Oczywiście znaleźliśmy je, i była tak samo ubrana jak ta dziewczyna, co niby ja na nim jestem. Powiedziałam z ulgą: Uff. Wiedziałam, że to nie ja, ale jak to można człowieka przerobić.. Mam nadzieję, że to koniec tej sprawy. Za to pan Marek, bo tak miał na imię dyrektor powiedział, że w głębi siebie wiedział,że to nie ja. I jest dumny, że odkryliśmy to razem. Ucieszyliśmy się nawzajem. Powiedział, mi jeszcze żebym pojechała do koleżanki do szpitala i, żebym się niczym nie martwiła, bo jestem zwolniona na cały dzień, i na pewno nadrobię materiał. Byłam szczęśliwa,ładnie podziękowałam, pożegnałam się i wyszłam. Byłam taka szczęśliwa, że skakałam z radości. Ach, nareszcie, mam nadzieję, że to koniec problemów. I muszę coś wykombinować z tym ' tatą'. Eh, pomyślę o tym później. A teraz jadę do Maaaadzi.



Hm, pisać dalej? Podoba się ? Jeśli tak, to może jeszcze dziś coś dodam.

poniedziałek, 18 marca 2013

Dziwne dni.

Eh. Wyszukałam mój autobus, i chciałam jak najszybciej znaleźć się przy mojej przyjaciółce, przy osobie, która mnie rozumie tylko ona. Bo wszystko mnie już przerastało. Ci ludzie ze szkoły, którym nie wiadomo o co chodziło. Nie lubili, że przyszłam do tej szkoły i od razu wszyscy chcieli mnie znać? Chociaż nie jestem za bardzo towarzyska bo mam swoich ludzi. Przecież dla mnie to nie jest na rękę chodzić tu do szkoły, naprawdę. Niech oni to zrozumieją.Nikomu nic nie zrobiłam, a oni chcą mnie w takie bagno wpakować. Chcę iść do szkoły policyjnej, tak. Lubię wuef, dobrze mi z niego idzie  i ogólnie lubię to. Lubię też pomagać ludziom w problemach, ale gdy trzeba powiedzieć im co sądzę o tym. Lubię ścigać ludzi za coś co zrobili, chociaż nie powinni, chcę żeby sobie zdali sobie z tego sprawę, że tak nie powinni robić, i uczyć się, że tak nie wolno, i chociaż uczyć się robić lepiej, próbować. Chociaż,że na początku może nie będzie wychodzić, bo wiadomo jak to jest. I osoba, która taka jest, rozważa wiele sposobów. I ogólnie nie jest czasami taka dobra, bo umie dowalić, i nawet się bić, ale dla ludzi, którzy są dla niej mili, i widzi, że nie mają dobrze daje drugą szansę. Dobra za dużo przemyśleń, znajdę jak najwięcej dowodów,żeby pokazać, że przyszła policjantka, ma rację, i nic mi nie zrobią. W ogóle czym ja się przejmuję. Dojechałam na miejsce. Miałam jeszcze jakieś parę metrów do szpitala. I usłyszałam dźwięk telefonu, dzwoniła mama i pytała o akcję w szkole, powiedziałam jej, że to wszystko jest nieprawda, co oni mówią, i wyjaśnię jej wszystko w domu, a teraz idę do Madzi. A moja ukochana mamusia, powiedziała: Wiedziałam, przecież ty jesteś moją przyszłą policjantką, nigdy byś takiego czegoś nie zrobiła. Okej, to o 19 przyjadę po Ciebie, i potem zrobimy kolację i porozmawiamy na spokojnie.Powiedziałam, że dobrze, dobrze, i zakończyłam rozmowę. Tak sobie pomyślałam, po tych słowach mamy, na początku wypadek Magdy, potem okazuje się, że przyjeżdże ' ojciec', potem ta akcja w szkole. O co chodzi w ogóle? Ciekawe co będzie dalej.. Ciekawe w ogóle czy 'mój ojciec', się w ogóle zjawi w naszym zacnym mieście.Kurczę, czemu ja tak dużo dziś myślę, za dużo się wydarzyło. A potem będzie, że mnie będzie cały czas głowa boli, i jeszcze ja trafię do szpitala. Jestem już na miejscu, przez szybę widzę znów Madzię, tak jakby się uśmiechała, albo mi się wydaję. Porozmawiałam z lekarzem, powiedział, że jest lepiej no i , że powinno być coraz lepiej. Więc się ucieszyłam, pozwolił mi nawet chociaż do niej wejść. Mówiłam do niej , opowiadałam co się wydarzyło. Bo wierzyłam, że to słyszy. Ale zatrzymałam się na chwilę, zrobiłam 5 minut ciszy. Bo myślałam, co ona może mi powiedzieć. Jak ona spędza dni? Coś jej śni? Gdzie ona teraz wędruje? Lub jest? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam tak dokładnie. I usłyszałam głos lekarza, Niestety Olu musisz opuścić już salę. Zrobiłam kwaśną minę i pożegnałam się z Madzią. Wyszłam, i zrobiło mi się jakoś smutno, źle. Wzięłam sobie herbatę. Popatrzyłam z  parę minutek, na Przyjaciółkę i wyszłam, bo byłam tak padnięta tym dzisiejszym dniem. Napisałam do mamy, żeby nie przyjeżdżała Poszłam sobie spacerkiem, ogólnie miałam parę dobrych kilometrów, ale potrzebowałam tego. Zrobiło mi się lepiej, pomyślałam nad tym moim życiem. Byłam już tym wszystkim zmęczona, weszłam do domu. Od razu poszłam się wykąpać. Od razu inna ja. Poszłam porozmawiać z mamą, wytłumaczyłam jej całą akcję, zrobiliśmy kolację, obejrzeliśmy film. Poszłam ogarnąć lekcje na jutro, i obejrzałam zdjęcia z wycieczki. I wszystko było inne, wszystkie filmiki zdjęcia i filmiki ściągnęłam na płytkę, miałam też zdjęcia innych osób, bo miałam najlepszy aparat i robiono nim zdjęcia. Więc chyba będzie okej. Popisałam jeszcze z kilkoma osobami na fejsie i poszłam spać.




Specjalnie do Juliii. <3