poniedziałek, 18 marca 2013

Dziwne dni.

Eh. Wyszukałam mój autobus, i chciałam jak najszybciej znaleźć się przy mojej przyjaciółce, przy osobie, która mnie rozumie tylko ona. Bo wszystko mnie już przerastało. Ci ludzie ze szkoły, którym nie wiadomo o co chodziło. Nie lubili, że przyszłam do tej szkoły i od razu wszyscy chcieli mnie znać? Chociaż nie jestem za bardzo towarzyska bo mam swoich ludzi. Przecież dla mnie to nie jest na rękę chodzić tu do szkoły, naprawdę. Niech oni to zrozumieją.Nikomu nic nie zrobiłam, a oni chcą mnie w takie bagno wpakować. Chcę iść do szkoły policyjnej, tak. Lubię wuef, dobrze mi z niego idzie  i ogólnie lubię to. Lubię też pomagać ludziom w problemach, ale gdy trzeba powiedzieć im co sądzę o tym. Lubię ścigać ludzi za coś co zrobili, chociaż nie powinni, chcę żeby sobie zdali sobie z tego sprawę, że tak nie powinni robić, i uczyć się, że tak nie wolno, i chociaż uczyć się robić lepiej, próbować. Chociaż,że na początku może nie będzie wychodzić, bo wiadomo jak to jest. I osoba, która taka jest, rozważa wiele sposobów. I ogólnie nie jest czasami taka dobra, bo umie dowalić, i nawet się bić, ale dla ludzi, którzy są dla niej mili, i widzi, że nie mają dobrze daje drugą szansę. Dobra za dużo przemyśleń, znajdę jak najwięcej dowodów,żeby pokazać, że przyszła policjantka, ma rację, i nic mi nie zrobią. W ogóle czym ja się przejmuję. Dojechałam na miejsce. Miałam jeszcze jakieś parę metrów do szpitala. I usłyszałam dźwięk telefonu, dzwoniła mama i pytała o akcję w szkole, powiedziałam jej, że to wszystko jest nieprawda, co oni mówią, i wyjaśnię jej wszystko w domu, a teraz idę do Madzi. A moja ukochana mamusia, powiedziała: Wiedziałam, przecież ty jesteś moją przyszłą policjantką, nigdy byś takiego czegoś nie zrobiła. Okej, to o 19 przyjadę po Ciebie, i potem zrobimy kolację i porozmawiamy na spokojnie.Powiedziałam, że dobrze, dobrze, i zakończyłam rozmowę. Tak sobie pomyślałam, po tych słowach mamy, na początku wypadek Magdy, potem okazuje się, że przyjeżdże ' ojciec', potem ta akcja w szkole. O co chodzi w ogóle? Ciekawe co będzie dalej.. Ciekawe w ogóle czy 'mój ojciec', się w ogóle zjawi w naszym zacnym mieście.Kurczę, czemu ja tak dużo dziś myślę, za dużo się wydarzyło. A potem będzie, że mnie będzie cały czas głowa boli, i jeszcze ja trafię do szpitala. Jestem już na miejscu, przez szybę widzę znów Madzię, tak jakby się uśmiechała, albo mi się wydaję. Porozmawiałam z lekarzem, powiedział, że jest lepiej no i , że powinno być coraz lepiej. Więc się ucieszyłam, pozwolił mi nawet chociaż do niej wejść. Mówiłam do niej , opowiadałam co się wydarzyło. Bo wierzyłam, że to słyszy. Ale zatrzymałam się na chwilę, zrobiłam 5 minut ciszy. Bo myślałam, co ona może mi powiedzieć. Jak ona spędza dni? Coś jej śni? Gdzie ona teraz wędruje? Lub jest? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam tak dokładnie. I usłyszałam głos lekarza, Niestety Olu musisz opuścić już salę. Zrobiłam kwaśną minę i pożegnałam się z Madzią. Wyszłam, i zrobiło mi się jakoś smutno, źle. Wzięłam sobie herbatę. Popatrzyłam z  parę minutek, na Przyjaciółkę i wyszłam, bo byłam tak padnięta tym dzisiejszym dniem. Napisałam do mamy, żeby nie przyjeżdżała Poszłam sobie spacerkiem, ogólnie miałam parę dobrych kilometrów, ale potrzebowałam tego. Zrobiło mi się lepiej, pomyślałam nad tym moim życiem. Byłam już tym wszystkim zmęczona, weszłam do domu. Od razu poszłam się wykąpać. Od razu inna ja. Poszłam porozmawiać z mamą, wytłumaczyłam jej całą akcję, zrobiliśmy kolację, obejrzeliśmy film. Poszłam ogarnąć lekcje na jutro, i obejrzałam zdjęcia z wycieczki. I wszystko było inne, wszystkie filmiki zdjęcia i filmiki ściągnęłam na płytkę, miałam też zdjęcia innych osób, bo miałam najlepszy aparat i robiono nim zdjęcia. Więc chyba będzie okej. Popisałam jeszcze z kilkoma osobami na fejsie i poszłam spać.




Specjalnie do Juliii. <3

2 komentarze:

  1. dziękuje pączusiu! strasznie mi się podoba, czekam na więcej i więcej! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajne opowiadanie pisz więcej!

    OdpowiedzUsuń